Nie jest mądrą rzeczą chwalić to, czego  nie znamy, ale krytykowanie tego jest głupotą.
-- Da Vinci

Jeśli większość ludzi wierzy, iż coś jest prawdą, uciekaj od takiej prawdy jak najdalej.
-- Mark Twain

Licznik odwiedzin

Dziś
Wczoraj
Tygodniowo
Miesięcznie
Razem
472
388
3157
14844
908132

Postaram się nie wchodzić zbyt głęboko w zawiłą teorię i terminologię.

Wikipedia (http://pl.wikipedia.org/wiki/Odporno%C5%9B%C4%87) definiuje odporność jako cechę organizmu wyższego warunkującą wytworzenie "odpowiedzi odpornościowej". Mówiąc ogólnie, odporność oznacza zdolność do czynnej i biernej ochrony organizmu przed organizmami chorobotwórczymi (patogenami).

Mówiąc wciąż ogólnie, podzielić można odpornośc na bierną i czynną.
Odporność bierna zależy od budowy i funkcji sóry i błon śluzowych. Nie ma wiele wspólnego z układem immunologicznym. Jej skuteczność warunkują m. in. np. niskie pH na powierzchni skóry, lizozym we łzach, interferon we krwi, w przypadku młodych kobiet - kwas mlekowy w pochwie. Jeśli chodzi o odporność czynną, to dowodami i objawami jej istnienia są np. reakcje oczyszczające _ takie jak kaszel, biegunki, wymioty, ale także podwyższona temperatura ciała, przyspieszony metabolizm, i fagocytoza (rozumiana jako obronę przed organizmami chorobotwórczymi). Nie muszę mówić, iż walka medycyny z tego typu objawami oczyszczania się ciała jest logicznie rzecz biorąc błędem (nie mówię tu np. o zbijaniu temperatury ciała jeśli zbliża się ona do 40 st. C, ale zbijanie temperatury ciała rzędu 39 st. C to błąd. Innym błędem jest blokowanie kataru, czy też stosowanie antybiotyku przy byle okazji. Tu czasem winni są sami pacjenci, którzy, bywa, iż wywieraja presję na lekarza.

Naturalna odporność organizmu jest najważniejszym warunkiem zachowania zdrowia. Jest to zupełnie podstawowa sprawa dla zachowania zdrowia i nic i nikt nie zastąpi odporności. Im prędzej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas, bo da nam to szansę na to, by przestać być niedomagającym klientem kompleksu medyczno - farmaceutycznego. Niewiele może nam pomóc w kwestii zdrowia, jeśli utracimy odporność. Kluczem do zdrowia, jedynym, jest odporność naszego organizmu. Współcześnie, utrata odporności jest moim zdaniem jednym z największych problemów naszej cywilizacji w sferze zdrowia.

Wiele jest przyczyn utraty odporności. Ograniczę się do wymienienia tylko kilku. Do najważniejszych, nadrzędnych, należy brak wiedzy i świadomości problemu oraz naiwność "publiczności" przejawiająca się między innymi tym, iż wierzymy, że ktoś inny może zadbać lepiej o nasze zdrowie niż Natura i my sami.

Całe populacje "cywilizowanych" krajów są więc przekonane, że na straży ich zdrowia może stać ktoś inny, a zdrowie można odzyskać w zasadzie ograniczając się do przyjmowania leku (najczęściej jest to związek chemiczny, który musi być usunięty z organizmu) - najczęściej doustnie. Nawet gdyby przeczytali w ulotce, iż po wzięciu danego leku mogą mieć poważne dolegliwości, to większość ludzi i tak go weźmie... czemu? No bo przecież gdyby to było naprawdę niebezpieczne, to lek nie wszedł by na rynek... ktoś nad tym przecież musi czuwać... Tak, to prawda, czuwa. Nad portfelami. Leki nie są tanie i kreują gigantyczne zyski. Zaś coraz bardziej przebija się do świadomości publicznej fakt, iż np. w realiach USA setki tysięcy ludzi rocznie umiera z powodów jatrogennych - będących szkodliwym skutkiem leczenia. Setki tysięcy ludzi!

Większość ludzi w sferze świadomości zdrowotnej jest nie wyedukowana, czerpiąc swoją wiedzę z papki głoszonej przez media informacyjne, których poważnym źródłem dochodów są dochody z reklam leków. Kto i w czyim interesie miałby ludzi uświadamiać, co robić, aby być zdrowym? Ludzie nie chcą wiedzieć, że uleczyć ich może tylko ich własny system odpornościowy. Co do lekarzy, nie jestem pewien, co wiedzą. Czasem mówią ludziom, "No cóż, słaby system odpornościowy", tak jakby np. stłukła się żarówka - i nic nie da się zrobić. Problem w tym, iż nasz system immunologiczny nie jest żarówką i możemy go "odbudować". Problem w tym, iż nie są tu potrzebne żadne leki. Nie słyszałem, aby któryś zaproponował pacjentowi odbudowę systemu odpornościowego. Jeśli jednak są tacy lekarze, przepraszam ich, szkoda,że nie miałem szczęścia dotychczas spotkać takiego.

Niewłaściwa dieta... wielu ludzi odżywia się niewłaściwie, usprawiedliwiając się, iż nie ma sensu dbać o zdrowie, bo po co? By umrzeć zdrowszym? Trudno dyskutować z taką filozofią życiową :). Ja nie próbuję, każdy ma prawo do wyboru drogi życiowej.

Produkty fabryk chemicznych wytwarzających produkty farmaceutyczne zwane eufemistycznie lekami, ogólnie rzecz biorąc nastawione są na oddziaływanie na objawy a nie przyczyny chorób. Pomysł jest genialny biznesowo, ponieważ, oddziaływując na objawy, produkty te nie likwidują przyczyn... są więc potrzebne ciągle. Kreuje to zapotrzebowanie, zbyt i zysk. Po co produkować coś, co zliwkiduje chorobę, pacjent pójdzie szczęśliwy do domu... razem ze swoim portfelem :)? Tak więc, jeśli ktoś dostanie nadciśnienia, cukrzycy, miażdzycy, choroby serca, reumatyzmu - listę można wydłużać.... staje się długoletnim klientem, często do końca życia - często niestety krótszego. Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, iż ostatnio nawet reklamy leków często... mówią prawdę. Reklama jakiegoś leku - "leczy objawy grypy". I jest wielu takich, którzy nie dostrzegają różnicy między leczeniem grypy a leczeniem objawów grypy. No cóż, nasuwa się wniosek, iż należy zadbać osobiście nie tylko o własne zdrowie, ale i własną edukację.

 

Nie sposób wymienić wszystkich aspektów i składników odporności. Skoncentruję się w tym artykule praktycznie na zasygnalizowaniu pewnych aspektów zwalczania pasożytów.

 

Pasożyty

Absolutnie podstawową sprawą dla odbudowy odporności organizmu jest moim zdaniem pozbycie się pasożytów z organizmu. Świat jest pełen pasożytów w różnych aspektach, także zdrowotnych. Przed laty miałem nieprzyjemość zobaczyć człowieka przejechanego przez pociąg. Było to w miejscowosci w której wówczas mieszkałem, bardzo blisko przejazdu kolejowego. Człowiek ow został przecięty i zmasakrowany przez pociąg. Widziałem go w kilka minut po wypadku... Do dzś pamiętam swój, i innych osób, szok spowodowany ilością podejrzanej, ruszającej się fauny jakiej pełne były jego wnętrzności. Zainteresowałem się wówczas tym tematem, z mocną decyzją zrobienia wszystkiego co możliwe by nigdy nie być nosicielem takiego paskudztwa.

Kompetentne źródła podają, iż przytłaczająca większość ludzi jest nosicielami pasożytów i wydawałoby się iż fakt ten powinien już dawno przeniknąć do świadomości społecznej. Nie przeniknął. Dlaczego? Przecież mogłoby to skutkować zmniejszeniem śmiertelności populacji ludzkiej o min. 85% (1). Nie mówiąc o ogromnym spadku zapotrzbowania na leki i usługi medyczne.

W zależności od źródła, można przeczytać iż większość (nawet 95% ) populacji w naszym kręgu cywilizacyjnym jest nosicielami róznych pasożytów. Sytuację pogarsza fakt, iż pasożyty te nie żyją wyłącznie w jelitach. Zagnieździć mogą się one w wielu narządach, łącznie z sercem, mózgiem, a także stawami. Można znaleźć informacje, iż niektóre osoby mogą nosić w sobie kilka (a nawet do 10) kilogramów najróżnorodniejszego, żyjącego, wstrętnego, ruszającego się, objadającego nas z tego co najcenniejsze, wydalającego trujące toksyny które nas trują, przyciągającego i żywiącego bakterie chorobotwórcze - paskudztwa w rodzaju glist, tasiemców, buski, przywr, owsików, ascaris itd.

Kilka przykładów dla zobrazowania powyższych stwierdzeń: Dr Hulda Clark podaje iż różnego typu pasożytom towarzyszą określone choroby. Według niej, np. depresja jest wynikiem m. in. rezydowania obleńców, tęgoryjców, w mózgu. Astma _ wynikiem rezydowania larw glisty ludzkiej w płucach. Rózne formy reumatyzmu w stawach _ powodowane przez bakterie towarzyszące obleńcom rezydujących w stawach. To tylko kilka przykładów.

Czyszczenie jelit zalegających często w dużych ilościach złogów (poprzez hydrokolonoterapię), a także pozbywanie się pasożytów, jest bardzo rzadko stosowane. Ludzie są ogólnie po prostu nieświadomi problemu. Można zaryzykować stwierdzenie, iż, jak już wspomniano, tego typu oczyszczanie prawdopodobnie na tyle poprawiłoby odporność, iż mogłoby to skutkować zmniejszeniem śmiertelności ludzkiej populacji o min. 85%. Niesamowite jest iż sporo właścicieli psów wie, że psa trzeba co pewien czas odrobaczać... ale... dlaczego tylko psa? Chlubnym wyjątkiem dbającym o usuwanie pasożytów, są np. aktorzy z Hollywood, których większość to gorliwi zwolennicy tego typu metod, co pomaga im m. in. w zachowaniu dobrego fizycznego wyglądu. (1)

Problem z pozbywaniem sie pasożytów polega m. in. na tym, iż środki które możemy zakupić w aptece działają na maksimum kilka pasożytów i są naszpikowane chemią. Często oparte są na bazie chloru, co jest szkodliwe i takich środków należy unikać, bo pozbawiają organizm jodu i mogą być przyczyną kłopotów z tarczycą. Innym problemem jest archaiczne wyposażenie i sposoby pracy "klasycznych" laboratoriów które mają wykrywać pasożyty w organizamch ludzi. Skutkuje to tym, iż nawet kilkukrotne badania mogą nie wykryć pasożytów w organizmach ludzi, którzy je mają. Należy uciec się do nowoczesnych metod, np. rezonansowych, mało jest placówek które je stosują.

Znanym mi rozwiązaniem problemu z chemicznym pozbywaniem się pasożytów metodami aptecznymi są metody Huldy Clark, oparte na użyciu piołunu, nalewki z orzecha włoskiego i goździków. Te trzy składniki radzą sobie z większością paskudztwa którego chcemy się pozbyć. Jednak nawet te trzy potężne środki nie radzą sobie z całością problemu. Na przykład tasiemiec uzbrojony jest praktycznie odporny na wszelkie tego typu próby pozbycia się go. Rozwiązaniem jest naświetlenie dolnej części brzucha (czy innej części ciała którą chcemy uwolnić od problemu) światłem lampy węglowej (także stosowanie metod tlenowych pomaga w pozbywaniu się pasożytów).

Lampa węglowa wydziela promieniowanie o szerokim zakresie energetycznym, jednak bezpiecznym a nawet korzystnym dla człowieka. Eksperyment z lampą węglową należy przeprowadzać w obecności osoby przeszkolonej w zakresie unikania porażeń elektrycznych. Podczas zabiegu mamy do czynienia ze światłem widzialnym, ale także niewidzialnym, na skrajach, od podczerwieni do promieniowania nadfioletowego. Należy bezwzględnie unikać patrzenia na łuk, bo można łatwo dostać zapalenia spojówek, co może skutkować czerwonymi, bolącymi oczyma przez kilka dni... zresztą, temperatura końcówek prętów podczas przepływu prądy wynosi ponad 3000 stopni C, więc i tak to jest utrudnione. Należy pamiętać o dobrym przewietrzaniu pomieszczenia, ponieważ wydzielają się tlenki, m. in. tlenek węgla. Wypływa z tego następny wniosek - wyłączać lampę natychmiast po zabiegu, co nie jest trudne, bo po kiludziesięciu sekundach przy nieruchomych elektrodach następuje wypalenie się i łuk gaśnie samoistnie. Doradzam stosowanie ciemnych okularów zabezpieczajacych oczy. Nie należy raczej robić zabiegu w domu. Po uruchomieniu lampy, rozebrani, stojąc na suchej, dobrze izolującej podstawie dla uniknięcia ewentualnego porażenia pradem, naświetlamy dół brzucha przez ok 30 sek. trzymając odległość 10-15 cm i poruszając się przed źródłem promieniowania, po tym okresie zabieg jest zakończony. Należy pomiętać o konieczności zachowania ostrożności, pracujemy bowiem z niebezpiecznym napięciem które jest doprowadzane do odkrytych, niezaizolowanych prętów, i nieostrożność grozi porażeniem nawet ze skutkiem śmiertelnym. Elektryk czy ktoś znający podstawy elektryczności o zacięciu praktyka, z przeszkoleniem przeciwporażeniowym, powinien sobie łatwo poradzć ze zbudowaniem lampy węglowej w warunkach domowych.

 

W czasie do 12 godz. po zabiegu tasiemiec, w postaci półpłynnej, zostaje wydalony z organizmu. Zabieg należy powtórzyć kilkakrotnie co kilka dni, biorąc pod uwagę fakt, iż pasożyty mogły złożyć jajeczka.

 

Swietny artykuł na ten temat można znaleźć tu (należy skopiować i wkleić do przeglądarki). http://www.igya.pl/ciekawostki_parazytologiczne/eliminacja_pasozytow_lampa_z_weglowym_lukiem_elektrycznym.html

 

Inną, bardzo elegancką metodą pozbywania sie pasożytów jest stosowanie, nazwijmy to, metod bioelektronicznych (głównie zappery i pulsery magnetyczne).
(1)Parasite Elimination Using the ElectricCarbon Arc Light, Carmi B. Hazen, Nexus, vol 13 no. 4

 

Odbudowa pożytecznej flory jelitowej

Następnym niezwykle ważnym elementem odporności naszego organizmu jest istnienie pożytecznej flory bakteryjnej np. w jelitach ludzi. Liczne błędy, popełniane przez nieświadome tego społeczństwo, w tym nadużywanie antybiotyków, prowadzi do zamarcia, osłabienia tej flory. Miejsce jej zajmowane jest przez patogeny, Odbudować można ją poprzez pozbycie się niekorzystnych szczepów (np. kuracjami ozonowymi) i zażywaniem probiotyków Probiotyki to żywe mikroorganizmy konieczne do funkcjonowania organizmu. Do ich funkcji należy między innymi uczestnictwo w procesie trawienia, zapobieganie rozwojowi wielu chorób. Jedną z ich licznych funkcji jest... wytwarzanie cząsteczek H2O2, które łatwo wydzielają aktywne atomy tlenu, co ma ogromne znaczenie w wielu procesach ważnych dla życia. Do probiotyków zalicza się często Lactobacillus, Bifidobacterium, Streptococcus (niektóre). U wielu ludzi, na wskutek np. zażywania antybiotyków, te pożyteczne szczepy, a szczególnie te tlenolubne, są poważnie osłabione. Ich miejsce zajmowane jest przez patogeny, w tym grzybice.

Wielu kobietom znany jest ten problem, objawiający sie poważnymi kłopotami ginekologicznymi. Niektóre z tych kobiet latami borykają się z tego typu problemem. Wizyta u ginekologa... co pół roku na przykład. Recepta, silny środek, często tak silny że wręcz zatruwa. Problem istnieje. W moim przekonaniu, z problemem tym można sobie łatwo poradzić, stosując takie metody, jak picie srebra koloidalnego, metody elektroniczne, terapię ozonową.

Metody elektroniczne, picie srebra koloidalnego, terapia ozonowa _ te elementy mają to do siebie, że nie tylko likwidują nawet poważne zagrożenia (miałem pozytywny feedback mówiący o wyjściu z takich dolegliwości jak Candida, dolegliwości ginekologiczne, reumatyzm), ale są bardzo ważnym elementem odbudowy odporności.

 

Odbudowa / czyszczenie krwi

Osiągnąć to można np. metodą opracowaną przez dr Roberta Becka. http://cancertutor.com/Cancer02/BobBeck.html

Metoda Becka składa się z czterech elementów. Pierwszy element to podawanie słabego, takiego który jest dla człowieka ledwo wyczuwalny, prądu elektrycznego o określonym kształcie przebiegu w okolice tętniczek, najczęściej w okolicy przegubów rąk. Drugim elementem jest picie srebra koloidalnego.

Trzeci element metody Becka to picie wody ozonowanej. Czwarty element stosujemy szczególnie w przypadku pozbywania się wirusów takich jak np. HIV czy żółtaczka C, gdzie wirusy te chowają się także w gruczołach limfatycznych. Tam dopadamy je stosując tzw. pulser magnetyczny, urządzenie wytwarzające co kilka sekund dość silny impuls magnetyczny. Po kuracji metodą Becka, co trwa kilka tygodni, laboranci którzy maja do czynienia z badaniem krwi nie mogą uwierzyć własnym oczom oglądając pod mikroskopem krew kogoś kto przeszedł "czyszczenie krwi" taką metodą. Gdzie podziały sie te wszelkie "ośmiornice", i inne paskudztwa? Krew taka, pobrana i umieszczona na szkiełku laboratoryjnym przetrwa bez śladów zepsucia wielokrotnie dłużej niż krew osoby która nie przeszła takiej kuracji. Wspomnieć należy, ale to chyba już oczywiste, iż osoba która przejdzie taką kuracje pozbywa sie trwale wirusa HIV. Wszelkie niezbędne szczegóły dotyczące tej metody znaleźć można w ebooku "Zapper w Praktyce - Nieznane Kuracje".

Dodać należy iż w internecie znaleźć można liczne patenty na elektroniczne / magnetyczne usuwanie patogenów we krwi. Nie spodziewajmy się jednak, iż usłyszymy o tym w dzienniku wieczornym :). Choć... coraz więcej ludzi zaczyna znać te metody. Ostatnio, ku swemu zdziwieniu, przeczytałem w Rzeczypospolitej o zastosowaniu prądu elektrycznego do usuwania patogenów... Jednak zabawnie to brzmiało... "grupa naukowców", "badania", "specjalnie dobrane przebiegi"... obawiam się że będą chcieli przechwycić to co od dawna jest znane i używane za grosze (najprostszy zapper można kupić za kilkadziesiąt zł). Może "świat nauki", n(cokolwiek to znaczy), widzi, że coraz więcej ludzi wie o tego typu metodach i chce to przejmować w starych szatkach "profesjonalizmu". Mogą zastosować stary scenariusz - postraszyć ludzi że tylko nasze urządzenia są "bezpieczne", "certyfikowane", inne "nie działają", mają "niebezpieczne skutki uboczne" - i sprzedawać praktycznie to samo ale... bardzo drogo.